wtorek, 5 stycznia 2010

Świadectwo rubbish team

Tak więc zapraszam do obejrzenia pierwszej części zdjęć - od razu zapowiadam że nie są jakieś super-ekstra ale zawsze coś. mam nadzieję że Marcin i Adam się postarają wrzucić swoje bo mają ich znacznie więcej (i nasze zdjęcia się trochę uzupełniają).
Zdjęcia tu:
http://picasaweb.google.com/dominika.masarska/ESMTaizePoznanPrzeOm20092010#

Oprócz tego chciałabym się podzielić z wami moim świadectwem - napisałam to poniższe z myślą o naszej stronie oazowej więc nie tylko dla osób "wtajemniczonych" dlatego zawiera sporo dla Was rzeczy oczywistych- no ale szczerze mówiąc nie chce mi sie go pisac na nowo :P

Radość, która jest we mnie po powrocie z Poznania nie pozwala mi się z Wami nie podzielić tym niesamowitym doświadczeniem Europejskiego Spotkania Młodych organizowanego przez Taize.
Dla mnie było to pierwsze tego typu spotkanie (bo ani z Taize nie miałam wcześniej nic wspólnego ani nie byłam nigdy na Światowych Dniach Młodzieży). Niesamowite ile można przeżyć, nauczyć się, dowiedzieć, ubogacić w tak krótkim czasie :) Własciwie nie wiem od czego zacząć ;)
Przed wyjazdem uświadomiłam sobie, że potrzebuję nabrania sił i zapału, który pod koniec męczącego roku był już raczej wątłym płomykiem, że brakuje mi odwagi i pozytywnego nastawienia w zwiazku z najbliższymi miesiacami nowego roku, a najbardziej zaufania do Pana Boga. Wlaściwie przed Świętami miałam w sobie dużo takiej niechęci do robienia czegokolwiek, wysilania się, nawet trochę smutku i złości chociaż nic się nie stało (może to takie przemęczenie i troche wypalenie?).
I co sie stało w Poznaniu?
Dla mnie było to jedno wielkie święto jedności! Jest jedność wśród chrześcijan, jesteśmy w stanie się porozumieć, śpiewać jednym głosem, razem modlić, dzielić doświadczeniami, razem bawić :) Można było odczuć, że ogarnia nas Jeden DUch! Że 30 tysięcy młodych ludzi jest w stanie włożyć wiele starań i przemierzyć pół świata żeby się spotkać i razem przeżywać naszą wiarę.
Modliliśmy się trzy razy dziennie kanonami z Taize i jakby to pozbierać to te modlitwy trwały dziennie dobrze ponad trzy godziny, oprócz tego Eucharystia - czy nie było tego za dużo? Szczerze mówiąc tak naprawdę nadal czuję pewien niedosyt ;) Mam nadzieję, że to zaowocuje odnowieniem mojej osobistej modlitwy, bo bardzo tego potrzebuję!
Europejskie Spotkanie jest częścią tzw. Pielgrzymki Zaufania Przez Ziemię. Jakim niesamowitym zaufaniem musieliśmy obdarzać siebie nawzajem! Zaufaliśmy organizatorom, Poznań zaufał nam, że będzie spokojnie, mieszkańcy ze 160 parafii z Poznania i okolicznych miast zaufali nam i ugościli w swoich domach! Ja osobiście modliłam się żebym potrafiła zaufać Bogu, a przez to też mieć w sobie pokój. Nie dostałam tego w 'gotowej postaci' ale dostałam ziarenko, które mam pielęgnowaać - pracować nad swoim zaufaniem nadal. /Ich verstehe deine Wege nicht, aber du weißt den Weg für mich.../
Spotkaliśmy tam mnóstwo wspaniałych osób i pewnie z większością z nich nigdy więcej się nie zobaczymy, nie będziemy utrzymywac kontaktu - ale dotarło do mnie, że najważniejsze jest to, że razem przeżyliśmy coś wspaniałego i ubogaciliśmy się nawzajem :)
Doświadczenie bogactwa kulturowego (nie tylko bollywood na żywo ;) )wręcz na każdym kroku też było bardzo budujące :)
Do sprawnego funkcjonowania w tak licznej wspólnocie potrzeba mnóstwo zaangażowanych osób m.in. w rejestrację przyjeżdżających, kierowanie ruchem, rozdzielanie posiłków i sprzątanie. Te wszystkie prace wykonywali sami uczestnicy spotkania - można się było zapisać do tzw. grupy pracy i włączyć w którąś służbę. Zadziwiała mnie świetna organizacja tego wszystkiego i to jak dobrze mogą współpracować ludzie z różnych krajów, mówiący w różnych językach i to tylko dlatego że chcą sobie nawzajem pomagać! Nie przypuszczaliśmy, decydując się na wzięcie udziału w jednym z work teamów, że może nam to dać tyle radości - tak się złożyło że solidarnie (nasi oazowicze) dostaliśmy zbieranie śmieci podczas kolacji :D Nie będe tu dużo pisać (być może niebawem coś wiecej sie na ten temat pojawi ;) )
Z różnych wyjazdów i rekolekcji wiedziałam, że wspólne sprzątanie może być radością, ale że aż taką?! :)
Co do radości jeszcze - po tym co już napisalam chyba widac wystarczajaco dobrze ile mam jej teraz w sobie. mam nadzieję, że wszyscy z nas będa umieli świadczyć własnie tą radością, że się będą nas pytali ludzie dlaczego nam tak wesoło :D Od naszego świadectwa zależy tak naprawdę między innymi pokój na świecie!

Nie sposób tu chyba wymienić wszystkich achów i ochów na temat tego Spotkania! Najfajniejsze jest to, że owoce będą sie mogły dalej mnożyć w nas :) Mam nadzieję, że nie damy się przygnnieść rzeczywistości do której wracamy, że jesteśmy po tym Spotkaniu choć troche silniejsi :) Oby sie okazało, że kiedy emocje opadną i trochę ochłoniemy zostana w nas trwale owoce!

Narazie wyjazd na przyszłoroczne spotkanie do Rotterdamu wydaje mi się zbyt abstrakcyjny, ale kto wie co tam nam Pan Bóg przygotował? I co nam odbije ^^

Za ten niesamowity czas i ogromną ilość Twoich łask - dzięki Ci Panie !!
Mane nobiscum Domine Jesu Christe!

Pozdrowienia dla wszystkich :)
Dominika

1 komentarz:

Bartek pisze...

Rubbish team rullez!