poniedziałek, 28 września 2009

Taize w Taize


Witam

Nie wiem co to się stało dzisiaj, ale postanowiłem w końcu na końcu autobusu napisać coś o tym wypadzie do Taize. Jest to trochę dziwne, ale już tyle lat jeździłem na spotkania noworoczne, a ani razu nie było mnie u źródeł. Tego lata to się zmieniło. Całe 7 dni spędziłem w tej malutkiej wiosce(pełnej młodych ludzi z całego świata).

Pierwsza ,myśl jaka mi się nasunęła po kilku dniach to ta, że powinniśmy się tam całą ekipą kiedyś wybrać. To myślę że jest miejsce dla każdego. Mnie najbardziej podobała się prostota całej Wspólnoty. Proste budynki, proste jedzenie, prości bracia, proste łazienki i WC (pisze o tym gdyż zgłosiłem się do grupy sprzątającej łazienki, przez osoby ze swojej grupy zostałem nawet nazwany "King of toilet"- nie pytajcie dlaczego:)). Ta prostota działa! Ludzie też stają się tam prości, ściągają maski i stają się normalni (wpierw zauważałem to na sobie). Ta ilość osób to że są z całego świata i razem czują się świetnie, bawią, dyskutują, modlą, daje naprawdę wiele. Wiele daje też modlitwa. Modlitwa i świadectwo sprawiają że dostrzega się coś czego nie widać w świecie który nas na co dzień otacza. Widzi się to, że można żyć prosto bez pieniędzy i sławy i być przy tym bardzo szczęśliwym i też widzi się wtedy ile rzeczy dostaje się od Boga.

Jeszcze o jednej rzeczy chciałbym wspomnieć. Byłem na wykładzie "Eucharystia pierwszych chrześcijan". Brat który ją prowadził robił to rewelacyjnie. Najbardziej ważny dla mnie był cytat św. Ireneusza który żył w 3 wieku, mówił że jeżeli przystępujemy do Eucharystii i nasze ciało jest budowane przez ciało Jezusa to znaczy, że nasze ciało ma nadzieje, Bóg je sam buduje i On jest gwarantem tej nadziei. To było mi naprawdę potrzebne. I jeszcze jedno słowo św Augustyna który kiedyś podczas Mszy pokazał na konsekrowany chleb i zapytał co widzicie, po czym odpowiedział że widzicie siebie samych, bo gdy spożywamy jeden chleb który jest jednym ciałem stajemy się jednym ciałem Jezus jest wewnątrz nas i osób które go przyjęły czyli nie ma miedzy nami różnicy. Tak więc nie może być miedzy nami nienawiści bo wtedy wypaczamy cała ofiarę Jezusa i jej zaprzeczamy. To naprawdę wiele dało mi do myślenia.

Poza tym był jeszcze fajny tekst brata który mówił że Rzymianie za każde nieszczęścia obwiniali chrześcijan gdyż chrześcijanie czcili tylko jednego Boga i jak twierdzili Rzymianie budzili gniew i zazdrość całej reszty. Ponoć odnaleziono piosenkę rzymską z pierwszych wieków której tekst brzmiał: "Jeśli dziś pada deszcz to na pewno jest to wina chrześcijan" ;)

Oj dużo jeszcze jest i innych rzeczy które może i były ważne, ale to już chyba innym razem i w realu.

Tam gdzie miłość wzajemna i dobroć tam mieszka Bóg.

W Taize mieszka
(ale w naszych parafiach też!)

4 komentarze:

Puma pisze...

O tak...już widzę oczyma wyobraźni jak jesteśmy tam całą ekipą :) Też mi się to marzy... Już żyje tą myślą, że w wakacje podładujemy tam akumulatory. Dzięki Bartek za to świadectwo :)

Bartek i jego gruby rudy kot pisze...

nie ma sprawy policzymy przy najbliższej okazji ;)

p.s.

jak sie zdarzy cud i tam pojedziemy to trzeba Pumie zarekwirować koc termiczny bo jak się przewracała w namiocie i cały kemping to słyszał, w tym ja w sąsiednim namiocie.

Puma pisze...

Hłe, hłe, hłe :)
Zamarzałam co miałam robić? Jakoż musiałam się ratować :)

skyshine pisze...

:)