niedziela, 16 sierpnia 2009

Spełniamy marzenia:)


Spełnianie marzeń rozpoczęto w sobotę, 25 lipca. Swoje pragnienia urzeczywistniali: Sylwia Huczała, Basia Kacyrz, Bartek Jańcza i Ania Pieczka. 

Wspaniała czwórka pokonała 350 km granatową corsą na starych bielskich blachach i tym samym dotarła do wsi, niedaleko końca świata!

W Ustrzykach Górnych nie było dla nich miejsca w żadnym drogim pensjonacie. Dach nad głową użyczył im proboszcz lokalnej parafii p. w. św. Anny. A wszystko to działo się w przeddzień odpustu ku czci św. Anny...

Szczęśliwa czwórka w ciągu sześciu dni poznała Bieszczady takie, jakich nikt wcześniej nie widział: dzikie, tajemnicze, mgliste, krętę, mokre, szybko opalające twarz, z dużą ilością wrzątku ale bez herbaty,heheh...to w górach, a na nizinach były... placki ziemniaczane z morderczą dawką czosnku, łemkowskie pierogi, rzesze turystów i muzyka SDM, dobiegająca z każdej knajpki...

P.S. Grupa poleca następujące miejsca

1. Bar Tanica w Wołosate (rewelacyjne miejsce i rewelacyjne pierogi) 

2. Sklep Centrum w samym "centrum" Ustrzyk G. ( rewelacyjne bułki i rzeszowska kiełbasa)

3. Zakapior w Polańczyku

4. Kawiarnia Galicja w Wadowicach ( koktajl lodowy wzmacniacz- cud) [ to juz w drodze powrotnej]

5. Parafię Św. Anny :)

3 komentarze:

Basia pisze...

Cudne wspomnienia pozostaną w moim sercu z tego wyjazdu...Naprawdę warto wybrać się w Bieszczady, zwłaszcza z taką ekipą;)Do punktów godnych polecenia dorzuciłabym jeszcze rowery wodne nad Jeziorem Solińskim :)

Sylwia pisze...

To fakt bywało różnie:
raz gorąco(gdy słońce nad Wetliną),
raz mokro (gdy ulewa na Tarnicy),
raz mgliście (mgła na Wielkiej Rawce gęsta jak śmietana),
raz ostro (jak placki z czosnkiem),
raz słodko (jak jagody z bitą śmietaną)
raz śmiesznie (kierowanie rowerkiem wodnym na Solinie)
raz mniej śmiesznie (gdy zmęczenie dawało się we znaki)
raz zielono (łąki Połoniny Wetlińskiej)
raz niebiesko (fale jeziora Solińskiego)
raz brązowo (błotko na szlaku)
raz tłoczno (na co niektórych szlakach i przy Chatce Puchatka)
raz bezludnie (spacer Wołosate - Ustrzyki Górne )
raz...a zresztą dużo by opowiadać
Zawsze było super!!!
A w dodatku wieczorową porą anioły bieszczadzkie szeptały do ucha swoje tajemnice;)
Aż serce się rwie, aby tam wrócić

Ps. Dzięki Wam za wspólnie spędzony czas :)

puma27a pisze...

Spełniacie marzenia??? Ja mam kilka. Do kogo mam się zgłosić??? :)