poniedziałek, 12 stycznia 2009

Taize to czas wyjątkowych chwil!

Dla mnie bardzo znaczące były spotkania w parafii. Codziennie, o tej samej porze, przychodziłam do kościoła Saint Famille, by słowami ewangelii i psalmów modlić się. Moja parafia liczyła ponad sto osób. Byli to ludzie z różnych zakątków Europy. Oczywiście my- Polacy- stanowiliśmy w niej największą grupę, ale to z pewnością nikogo nie dziwi;) I własnie podczas tych porannych spotkań wydarzały się "owe" chwile, głęboko zapadające w pamięć i serce. Razem z przyjaciółką Anią stwierdziłyśmy, że najważniejszym momentem dla nas była wspólna mmodlitwa Ojcze Nasz. Wówczas wszyscy trzymaliśmy sie za ręce i każdy w swoim języku, jednocześnie, wypowiadał słowa, które jednoczą! Pater Noster, Notre Pere, Our Father, Ojcze Nasz...rozbrzmiewało w kościele. W tej chwili świat jakby się zatrzymywał, a wewnętrzny strumień czasu każdego z nas przestawał płynąć. Ogromna siła modlitwy emanowała z tego miejsca. Doświadczyłam ekumenizmu w pełnym tego słowa znaczeniu!

2 komentarze:

Bartek pisze...

U nas w parafii też ta modlitwa brzmiala pięknie, jak modlitwa charyzmatyczna językami. I może właśnie taka była.:) To jest piękne w niej że każdy w sowim języku i nie rozumiemy słów ale rozumiemy sens. To musi też Pana Boga radować że jego dzieci tak bardzo różne mówią do niego razem i są jedno.

nardli pisze...

...chyba w każdej parafii modlono sie właśnie w ten sposób? "modlitwa językami"-podoba mi sie to określenie:)