wtorek, 6 stycznia 2009

Holy Family i bajka o smerfetce, królowej i księżniczce:)

Sympatyczna Pani zachęcająca wszystkich przybyłych do Kościoła pw. Świętej Rodziny do posilenia się pysznymi ciasteczkami i zagrzania się gorącą herbatką... Pani, która z dobrocią wypisaną na twarzy, traktowała nas jak najlepsze dzieci ze szkoły, w której kiedyś uczyła...

Sympatyczny Pan skrupulatnie wypełniający listę zawierająca podstawowe dane przybyłych pielgrzymów... Jak przystało na prawdziwego bankowca, spokój i staranność stanowiły o powodzeniu w pełnieniu tej funkcji. 

Madame Anne i Monsieur Pierre to właśnie NASZA RODZINA. 
Ludzie, którzy szeroko otworzyli dla nas drzwi swojego domu. 
Traktowali nas (Elizabeth i mnie – Iwon) jak swoje córki, których nie mieli, bo Bóg obdarzył ich 3 synami. Można się tylko cieszyć, że mogliśmy się spotkać i przeżyć tyle pięknych chwil razem. Dzięki za to Bogu.

....ale taize to całe mnóstwo ludzi emanujących dobrem na wszystkie strony....i całe mnóstwo duchowych sprzężeń między nami no i oczywiście tym Najwyższym:)

....a teraz a’ propos Święta Trzech Króli: Tak, zostałam Królową:)! Mianowaną zresztą przez samego Pana domu...... więc to było tak: ....dawno, dawno temu (jakieś 5 dni temu)....w piękny noworoczny dzień, przy rodzinnym stole spożywaliśmy obiad. A po obiedzie był deser czyli ciasto z niespodzianką. Tą niespodzianką był smerf. W końcu Belgia to jego ojczyzna.
Ten lub ta, który(-a) znalazł(-a) ową niespodzianką w swoim kawałku ciasta dostawał(-a) cudownej urody koronę i stawał(-a) się królem lub królową.
Smerf płci żeńskiej, znaczy smerfertka, znalazła się w ustach Pana Pierre’a, a Pan Pierre przekazał koronę na mą głowę, tym samym mianując mnie QueenJ
Ale Ela też dostała koronę, tylko że do niej zwracali się jako księżniczka:)
...i wszyscy byli szczęśliwi:)

Niech ten płomień miłości i radości płonie w nas jak najmocniej i jak najdłużej:)



1 komentarz:

Bartek pisze...

taki sam zwyczaj jest włśnie we Fracji i z okazji święta 3 króli pieczone są placki w których jest korona badź migdał i ten kto je znajdzie jest królem.
Druga szkoła mówi tyle że czeba zjeśc tyle placków aż sie nie znajdzie korony :D