poniedziałek, 5 stycznia 2009

:)

oczywiście że to dopiero początek naszej drogi która zaprowadzi nas prosto do Poznania:D teraz musimy sie tylko postarać przekonać innych ludzi że warto jest czasem coś poświęcić żeby zyskać dużo więcej - mocniejszą wiarę i nowych przyjaciół:)

być może uda się nam zasiać ziarno wiary którego żniwa zobaczy cały świat nie tylko Europa:)

ja miałam okazję odczuć na własnej skórze co znaczy jedność chrześcijan nie tylko w Brukseli ale także na poprzednich etapach Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię w Zagrzebiu i Genewie i bynajmniej nie żałuję że nie mogłam spędzić wolnego czasu w domu z rodziną wręcz przeciwnie cieszę się że mogłam pokazać innym ludziom co to znaczy jednoczyć się w Chrystusie:)

efektem tego wszystkiego jest zaproszenie jakie otrzymałam od rodziny u której mieszkałam w Brukseli -> jeżeli kiedykolwiek bedę w Brukseli wystarczy zadzwonić a oni przyjmą mnie z chęcią pod swój dach:) to jest namacalny dowód na to że nie istnieje różnica pokoleń jeśli pośród ludzi wkracza Chrystus:)

dziękować za to mogę tylko Bogu:)

2 komentarze:

Bartek pisze...

Fajnie dzięki za dzielenie. To niesamowite ile rzeczy sobie uświadamiamy dzięki dobroci uzyskanej od innych.

A jak wam minęła podróż. Czy nie brakowało wam kogoś na końcu autobusu ;).

skyshine pisze...

niektórym brakowało czegoś na końcu autobusu np. mła brakowało małej poduszeczki zwanej potocznie jaśkiem -prosze nie mylić z Jasiem, który siedział za mną... dlatego też korzystając z nieuwagi kolegi Barka delkiatnie mówiąc podwędziłam wyżej wspomnianego jaśka co było korzystne dla mojego samopoczucia natomiast stało się udręką dla kolegi Bartka, który jak poźniej sie dowiedziałam od Ani Pumy skrzętnie poszukiwał poduszeczki a żyjąc w błogiej nieswiadomości i w poczuciu winy -oddałam po czasie poduche -warto wspomnieć, że dzielna i wspaniałomyślna koleżanka Ivon wspierała mnie na duchu podczas całego przedsięwzięcia (hehe) @->-- rózyczka dla Ivony :)