wtorek, 25 listopada 2008

Ech..(musze sobie westchnąć)

Hej ponownie.

Jakoś tak dzisiaj znalazłem przypadkiem* zdjęcie rodziny która nas(mnie i Artura) gościła w Genewie. No i wróciły mi wspomnienia.



To była b. prosta rodzina i nie weim ale czyłem wśród nich takie dobro i pokój, Taka oaza dobra na pustyni zabieganego świata. Pamiętam też słowo czytanej Ewangelii podczas jednej z modlitw, był tam chyab ten fragment: "Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest"Łk 17,20 I normalnie jak usłyszałme to od razu pomyślałem o tej rodzinie u której mieszkaliśmy, "królestwo Boże jest pośród was". Tak właśnie było, tak sie czułem tam, jakby Pan Bóg tylko potwierdził mi to swoim słowem. To było świetne doświadczenie, b. potrzebne mi w tamtym czasie. Za to Dzięki Bogu!I za tą rodzine również!

Aha Babcia i jej córka z mężem (ona Frnacuska a on Niemiec) należą do wspólnoty(zakonu) chemin neuf (http://www.chemin-neuf.pl/index.html) a wnuk babci spiewał w takim filmie "Pan od Muzyki". Do tego mieli nieszczelne okno na pietrze ;)(to normalne we Francji gdzie zimy sa lagdniejsze) i zimno nam trche było ale to było tylko zimno fizyczne duchomo było b. ciepło ;)

*- gdzies czytałem że przypadek to psełdonim artystyczny Pana Boga

1 komentarz:

Zosia pisze...

Rodzina, do której ja trafiłam dwa lata temu, była chyba namiastką raju: wielodzietna, wszyscy uśmiechnięci, dzieci kochane, w kuchni zdjęcie Jana Pawła, i... chyba pięć posiłków dziennie przygotowanych nie tylko dla nas, ale też dla naszych znajomych:) Muszę przyznać, że czasem byłam na nich wręcz zła, że tyle nam jedzenia dają na drogę, bo ciężko się chodziło z torbą przeładowaną od kanapek, słodyczy i napojów. Parę dni temu, po dwóch latach przysłali nam zdjęcia z naszego pobytu u nich w domu, przepraszali, że tak późno i mieli nadzieję, że nadal ich pamiętamy, a ja z rozrzewnieniem patrzyłam na nas i nich, siedzących za stołem na zdjęciu i z ogromnym żalem na niedojedzone pieczenie, ustawione przed przed nami, a widoczne na zdjęciu i wołające: "czemu mnie nie zjadłaś?"... :)